2012/08/21

 Jako dziecko miałam ponoć pedantyczne zapędy, dzisiaj pozostała mi po nich... kurwa nic mi po nich nie pozostało. Mam nowy dobytek w postaci książek i ubrań porozrzucanych po całym pokoju. I pomyśleć, że moja mama dostaje szału gdy widzi jedną brudną łyżeczkę w zlewie. Ale ja jestem córką swojego ojca, któremu brudne łyżeczki, niezależnie od ilości zwisają i powiewają. Paradoksalnie co tydzień sama sprzątam cały dom. Bo tu nie chodzi o to, że mi robienie porządków sprawia problem, nie. Tutaj chodzi o to, że dla mnie bałagan nie jest żadnym problemem - dosłownie i w przenośni.

2 komentarze:

  1. Ja to nazywam artystycznym nieładem i dobrze mi w nim żyć.Swoją drogą świetny masz nagłówek.
    (parostatkiem-w-piękny-rejs.blog.onet.pl)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jesteś czasami moją siostrą? Mam dokładnie taką sytuację jak Ty.

    OdpowiedzUsuń