Zawsze chciałam się opalić. Dzisiaj wiem, że nienawidzę
opalenizny. Moje ciało okryte jest czerwienią, która powoli przechodzi w brąz. Nie
widzę siebie w tym kolorze, oj zdecydowanie nie. Tęsknię za swoją bladą
karnacją.
Opalenizna to jedyny widzialny dowód na to, że byłam na
wakacjach. Możemy, więc udawać, że nic się nie wydarzyło. Tak chyba będzie
najlepiej. Udawać, że wcale nie było beznadziejnie.
Nic na siłę moi drodzy, nic na siłę. Chyba jednak naprawdę jestem
sama. Samiuteńka jak paluszek. Są dookoła mnie ludzie. Są nawet tacy, z którymi
spędza się sylwestra, siedzi przy ognisku i jeździ na wakacje. Ta zależność
wydaje się być dość bliska, biorąc pod uwagę to jak bardzo zamkniętą w sobie
jestem osobą. Wydaje się, ale nie jest. Ja nie czuję żadnej więzi, może poza tą
nazywaną przyzwyczajeniem. Znamy się od początku liceum, od roku trzymamy się
razem. Przez ten czas nie ani razu nie otworzyłam się przed nimi. Ani razu.
Nie chcę już, aby ludzie mnie lubili. Kiedyś w sumie
zależało mi na akceptacji mojego środowiska, choćby po to by wynieść kilka
pozytywnych wspomnień z czasów liceum. Teraz już mi wszystko jedno. Jedyna
rzecz, na której mi zależy to matura. Należy zaznaczyć, że dobrze napisana
matura. Nie boję się tego, że inni źle o mnie pomyślą. Niech myślą. Niech nie
myślą wcale. Niech robią, co chcą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz