2012/08/04


Zawsze chciałam się opalić. Dzisiaj wiem, że nienawidzę opalenizny. Moje ciało okryte jest czerwienią, która powoli przechodzi w brąz. Nie widzę siebie w tym kolorze, oj zdecydowanie nie. Tęsknię za swoją bladą karnacją.
Opalenizna to jedyny widzialny dowód na to, że byłam na wakacjach. Możemy, więc udawać, że nic się nie wydarzyło. Tak chyba będzie najlepiej. Udawać, że wcale nie było beznadziejnie.
Nic na siłę moi drodzy, nic na siłę. Chyba jednak naprawdę jestem sama. Samiuteńka jak paluszek. Są dookoła mnie ludzie. Są nawet tacy, z którymi spędza się sylwestra, siedzi przy ognisku i jeździ na wakacje. Ta zależność wydaje się być dość bliska, biorąc pod uwagę to jak bardzo zamkniętą w sobie jestem osobą. Wydaje się, ale nie jest. Ja nie czuję żadnej więzi, może poza tą nazywaną przyzwyczajeniem. Znamy się od początku liceum, od roku trzymamy się razem. Przez ten czas nie ani razu nie otworzyłam się przed nimi. Ani razu.
Nie chcę już, aby ludzie mnie lubili. Kiedyś w sumie zależało mi na akceptacji mojego środowiska, choćby po to by wynieść kilka pozytywnych wspomnień z czasów liceum. Teraz już mi wszystko jedno. Jedyna rzecz, na której mi zależy to matura. Należy zaznaczyć, że dobrze napisana matura. Nie boję się tego, że inni źle o mnie pomyślą. Niech myślą. Niech nie myślą wcale. Niech robią, co chcą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz