2012/12/26

Nie lubię kiedy grudzień jest obok sierpnia.

http://nie-mam-zeszytu.blogspot.com/

2012/08/22

Jestem złym człowiekiem. Nie szanuję cudzej prywatności. Znam adresy blogów ludzi z mojego otoczenia. Należy dodać, że są to blogi dość osobiste, czasami nawet bardzo. Nie zmienia to jednak faktu, że odnalezienie ich nie stanowiło dla mnie większego problemu.

Dziewczyna z mojej gimnazjalnej klasy jest bulimiczką. Praktycznie nikt o tym nie wie, a ja wiem. Z jej bloga. Kiedyś na jakiejś imprezie poszłyśmy razem do łazienki i ona nie kazała na siebie czekać. Wiedziałam, że będzie rzygać. Tak bardzo chciałam jej powiedzieć żeby z tym skończyła, bo jest warta więcej niż tych kilka  zbędnych kilogramów. Nie powiedziałam jej nic.

Jestem złym człowiekiem, a Bóg ma bardzo ironiczne poczucie humoru. Nie zdziwiłabym się gdyby ktoś znajomy odwiedzał to miejsce.

 A zaczęło się niewinnie, bo od czytania pamiętników starszej siostry. Hmm, chociaż niewinność w tym wypadku to chyba nie jest odpowiednie słowo. To zdecydowanie nie jest odpowiednie słowo. Cóż ja na to poradzę, że ludzie są tak bardzo przewidywalni i tak mało ostrożni?

2012/08/21

 Jako dziecko miałam ponoć pedantyczne zapędy, dzisiaj pozostała mi po nich... kurwa nic mi po nich nie pozostało. Mam nowy dobytek w postaci książek i ubrań porozrzucanych po całym pokoju. I pomyśleć, że moja mama dostaje szału gdy widzi jedną brudną łyżeczkę w zlewie. Ale ja jestem córką swojego ojca, któremu brudne łyżeczki, niezależnie od ilości zwisają i powiewają. Paradoksalnie co tydzień sama sprzątam cały dom. Bo tu nie chodzi o to, że mi robienie porządków sprawia problem, nie. Tutaj chodzi o to, że dla mnie bałagan nie jest żadnym problemem - dosłownie i w przenośni.

2012/08/15


Znów umieram. Chciałoby się dopisać, że jak zwykle w sierpniu. Końcówka wakacji to dla mnie zdecydowanie niekorzystna pora. Zbyt dużo wolnego czasu, zbyt wiele okazji do izolacji... Wiem, że to minie. To zawsze mija. Z niesmakiem patrzę potem na te wszystkie wynurzenia. Wiem, że te moje smutki i smuteczki to wymysł, który w konfrontacji z realnym życiem traci na znaczeniu.

 Ból głowy, ucisk w gardle. Bezsilność. Nic do mnie nie przemawia. Jedyne, czego pragnę to zniknąć. Tak właśnie czuję się podczas pisania większości z moich notek. Piszę kiedy jest źle, bo kiedy jest dobrze nie ma o czym pisać. Zabawne. Nigdy w życiu nie próbowałabym rozbić takich słów jak satysfakcja, radość czy zachwyt na części pierwsze. Podczas prywatnych rozmów ludzie poznani w Internecie, często piszą mi, że wcale nie jestem takim ponurym noł lajfem, który nierzadko wynurza się z moich postów. Bo nie jestem. To znaczy troszeczkę jestem, ale nie aż tak jak to by się wydawać mogło.

Nie mogę czekać. Nie mam czasu na umieranie.  Przede mną wiele do zrobienia. Takie pitu, pitu pierdolenie nie przejdzie. 

2012/08/07

Protect me from what I want

Ostatni raz czułam się dobrze wśród innych ludzi podczas klasowej wigilii. W trakcie adwentu trochę schudłam. Czarna koronkowa spódnica, co tu dużo mówić - dodaje uroku. Do tego czarna bluzka, ale bez żadnych dodatków i czarny sweterek też bez dodatków, bo tak jest bardziej płasko. No i rajstopy, koniecznie cienkie i czarne - skutecznie wyszczuplają nogi. Klasowa piękność powiedziała mi, że zawsze powinnam wyglądać tak ładnie. Nie sądzę abym wyglądała wtedy jakoś ładnie. Po prostu dobrze się czułam. Ot, co. Teraz centymetr mówi mi, że mam 73 cm w tali. To chyba nie jest rozmiar 36, to zdecydowanie nie ten rozmiar. O czym mówi waga nie wiem, bo jej nie wierzę. Ona mi zawsze pokazuje to samo nie ważne czy jestem grubsza czy chudsza. Wiem tylko, że nie czuję się dobrze.

Ostatni raz czułam się szczęśliwa, kiedy zdałam egzamin na prawo jazdy. To nie była kwestia usilnego wmawiania sobie, że jest dobrze, to nie było też złudzenie czy wymysł, to było realne szczęście. Pokonałam własny pesymizm, maksymalnie skupiłam się na wykonaniu zadania, nie myślałam. Udało się, coś mi się udało i to było bardzo konkretne i przyszłościowe coś.

Dzisiaj miałam sen, w którym byłam, co najmniej trzy, a może nawet cztery razy szczęśliwsza niż wtedy, gdy pan egzaminator poinformował mnie o tym, że wynik egzaminu jest pozytywny. Śniło mi się, że dostałam się na upragnione studia. To było coś niewyobrażalnie wspaniałego. Naprawdę. 

2012/08/04


Zawsze chciałam się opalić. Dzisiaj wiem, że nienawidzę opalenizny. Moje ciało okryte jest czerwienią, która powoli przechodzi w brąz. Nie widzę siebie w tym kolorze, oj zdecydowanie nie. Tęsknię za swoją bladą karnacją.
Opalenizna to jedyny widzialny dowód na to, że byłam na wakacjach. Możemy, więc udawać, że nic się nie wydarzyło. Tak chyba będzie najlepiej. Udawać, że wcale nie było beznadziejnie.
Nic na siłę moi drodzy, nic na siłę. Chyba jednak naprawdę jestem sama. Samiuteńka jak paluszek. Są dookoła mnie ludzie. Są nawet tacy, z którymi spędza się sylwestra, siedzi przy ognisku i jeździ na wakacje. Ta zależność wydaje się być dość bliska, biorąc pod uwagę to jak bardzo zamkniętą w sobie jestem osobą. Wydaje się, ale nie jest. Ja nie czuję żadnej więzi, może poza tą nazywaną przyzwyczajeniem. Znamy się od początku liceum, od roku trzymamy się razem. Przez ten czas nie ani razu nie otworzyłam się przed nimi. Ani razu.
Nie chcę już, aby ludzie mnie lubili. Kiedyś w sumie zależało mi na akceptacji mojego środowiska, choćby po to by wynieść kilka pozytywnych wspomnień z czasów liceum. Teraz już mi wszystko jedno. Jedyna rzecz, na której mi zależy to matura. Należy zaznaczyć, że dobrze napisana matura. Nie boję się tego, że inni źle o mnie pomyślą. Niech myślą. Niech nie myślą wcale. Niech robią, co chcą.

2012/07/21

Używanie przekleństw podczas kłótni z własną matką to już chyba przesada...

Za każdym razem gdy dochodzi do sytuacji gdy czuję się paskudnie obiecuję sobie, że w końcu poskładam swoją rozbabraną osobowość do kupy i stworzę coś co będzie miało wyraźny kontur. Tak aby żaden kawałek mnie nie żył własnym życiem.